W TROSCE O CIEBIE I NASZE ŚRODOWISKO

EKOSCAN Innowacja i Rozwój Sp. z o.o.

Z Andrzejem Pilotem, prezesem WFOŚiGW w Katowicach o programie walki z niską emisją.

06/04/2016
 
Katowicki Fundusz jest instytucją wdrażającą program ograniczenia, a nawet wyeliminowania niskiej emisji. W mijającym sezonie efektów jakoś nie widać, a właściwie „widać” – smog nad śląskimi miastami. Jak długo jeszcze?
To nie jest program, który można zrealizować w ciągu kilku miesięcy, a nawet roku czy dwóch. To jest proces kilkuletni i aby osiągnąć efekt w postaci czystego powietrza nad Śląskiem – wszystko, nie tylko w sferze finansowej, musi być dopięte „na ostatni guzik”. I właśnie od ubiegłego roku to robimy. Trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, że z dniem pozyskania pieniędzy w ramach programu, jak za „dotknięciem czarodziejskiej różczki” nie poprawi się jakość powietrza. Bo trzeba przecież jeszcze te pieniądze zainwestować i daną inwestycję zrealizować. Po drugie, ten projekt – jeśli chodzi zarówno o zakres, jak i o spectrum działania – jest ogromny. To jest 81 podmiotów samorządowych, 73 gminy subregionu centralnego i 8 powiatów ziemskich, czyli jest to nieprawdopodobna skala działania i nieprawdopodobne przedsięwzięcie do wykonania.

To jasne, ale skoro mówi pan, że „idziecie do przodu”, to jak daleko w stosunku do ubiegłego roku?
Jest już wstępny harmonogram działań dotyczących programu kompleksowej likwidacji niskiej emisji. Zacznijmy może jednak od doradców energetycznych, którzy zostali przeszkoleni i już pracują w terenie, czyli z samorządami. Mamy pięciu doradców, którzy zajmują się oceną Programów Gospodarki Niskoemisyjnej przysyłanych do weryfikacji zarówno z NFOŚiGW, jak i z gmin. Niektóre odsyłamy do poprawy, a pozytywnie zweryfikowane – do zatwierdzenia. Chciałbym dodać, że katowicki Fundusz sam również finansuje Programy Gospodarki Niskoemisyjnej. Już 36 samorządów z naszego regionu złożyło u nas wymagane wnioski i decyzją zarządu około 800 tys. zł przyznano już na ten cel.

To dużo dla gminy?
Tak, bo to są pieniądze dotacyjne, czyli bezzwrotne. To spory zastrzyk finansowy i niemałe wsparcie, chociażby dlatego, że gmina nie musi wydać pieniędzy ze swojego budżetu. To istotne również dlatego, że Program Gospodarki Niskoemisyjnej jest warunkiem koniecznym, aby samorząd mógł ubiegać się o fundusze unijne, m.in. na walkę z niską emisją. Muszą w nim być ujęte wszystkie inwestycje, które mają być przedmiotem dofinansowania. Po to też niezbędni są doradcy pracujący w terenie. Będą przeglądać to, co gminy już zrobiły i ewentualnie wskazywać, czego jeszcze brakuje. Wiadomo, gminne programy powstają też na bazie konsultacji społecznych – swoje propozycje zgłaszają np. przedsiębiorcy. Inwestycje uwzględnione przez dany samorząd ujęte zostają w PGN-ach. Doradcy są po to, żeby pomagać, wspierać, uzupełniać… Taka jest ich rola i myślę, że warto było w naszych doradców – ekspertów zainwestować. Co tu kryć, to jest korzystne dla wszystkich zainteresowanych i jest to również dobra promocja Funduszu.

Samorządy nie mają problemów z uzyskaniem pomocy?
Fundusz takich problemów nie stwarza. Mało tego, objęte programem gimny są przydzielone obszarowo do pięciu doradców. Beskidy, częstochowskie, centrum aglomeracyjne, Zagłębie i ROW – każdy obszar ma swojego doradcę energetycznego.

To jak pan widzi kalendarz, jeśli chodzi o składanie wniosków?
Zgodnie z obietnicą, w II oraz III kwartale tego roku zostaną już rozpisane nabory. Ocena wniosków o dofinansowanie to III i IV kwartał, zawieranie umów – 2017 rok. Tak „układa się” ten kalendarz. Najprawdopodobniej najpóźniej rozpocznie się to w obszarze spółdzielni czy wspólnot mieszkaniowych, bo w ich przypadku będą musiały być zastosowane także instrumenty zwrotne. Natomiast jeśli chodzi o modernizację i budowę sieci ciepłowniczej, na co będzie w programie najwięcej pieniędzy, którymi WFOŚiGW jako instytucja wdrażająca, będzie zarządzał, a beneficjentami będą przedsiębiorstwa ciepłownicze, to jesteśmy już bardzo zaawansowani i myślę, że lada dzień, zainteresowani będą mogli składać wnioski o dofinansowanie. Jesteśmy w kontakcie ze wszystkimi przedsiębiorstwami ciepłowniczymi, które kwalifikują się do udziału w programie i tutaj pieniądze mogą być uruchomione najszybciej.

Ile macie w sumie pieniędzy?
Na trzy poddziałania jest prawie miliard złotych.

Powiało optymizmem, bo to niemałe pieniądze…
To prawda, niemałe, ale wszystkiego nie rozwiążą. Oczywiście, są bardzo ważne w walce z niską emisją, ale równie ważna jest edukacja. Te dwa elementy de facto bez siebie nie istnieją.

Dlaczego pan tak sądzi? Edukujemy się od lat, a teraz są wreszcie konkrety, czyli pieniądze…
Zaznaczyłem przecież, że są bardzo istotne, ale obojętnie -czy będą pochodzić z Regionalnego Programu Operacyjnego, z puli przeznaczonej na poprawę efektywności energetycznej, w tym też na poprawę jakości powietrza, czy zostaną pozyskane z Funduszu w ramach kompleksowego programu likwidacji niskiej emisji, to jeszcze muszą być właściwie wykorzystane, ze zrozumieniem celu i potrzeb, przez mieszkańców.

A niska emisja to jest co?
To jest niski komin, czyli budownictwo jednorodzinne. Tu musimy szukać rozwiązań. Jedno znaleźliśmy. Dlaczego podpisaliśmy porozumienie z marszałkiem? Dlatego, że UE już nie przewidziała dofinansowywania do wymiany kotłów węglowych, jedynie termomoderni-zację w połączeniu z podłączeniem do sieci ciepłowniczych. A nie wszędzie da się to zrobić i nie wszyscy chcą. Porozumienie polega na tym, że tam, gdzie pali się w tzw. śmieciuchach czy kachlokach, będzie możliwość skorzystania z dotacji jeszcze w oparciu o nasze środki statutowe i my będziemy dofinansowywać wymianę pieców. Dopiero te „puzzle”, bo unijni urzędnicy nie przewidzieli, że nie wszyscy będą podłączeni do sieci ciepłowniczej, dadzą systemową całość.

Całość razem z edukacją?
Oczywiście, ale dobrze prowadzoną i wciąż wzmacnianą, chociażby przez autorytety. A takie mamy po swojej stronie. Przykładem może być spotkanie w Brennej z dziekanami, co stanowiło zapowiedź tego, co „podziało się” 15 listopada – mówię o listach pasterskich abp. Wiktora Skworca i czterech biskupów diecezjalnych, gdzie ponowiono apel z Piekar i poruszono problem ochrony powietrza.

A efekt? Wierni wysłuchali, „przeżegnali się” i… śmieci do pieca?
Być może nie ma stuprocentowego efektu, a nie ma – pokazał to ostatni sezon grzewczy. Nie znaczy to jednak, że nic dobrego się nie stało. Myślę, że dzięki apelom autorytetów i stawianiu na edukację następuje przebudzenie społeczeństwa. Chcieliśmy zainspirować debatę społeczną i jestem przekonany, że to się udało.

Rozmawiała: Elżbieta Twórz. Dziennik Zachodni

Wybrane opinie o nas:

Bardzo profesjonalna firma! Skorzystaliśmy z usług uzdatniania wody i efekty przerosły nasze oczekiwania. Woda jest teraz znacznie lepszej jakości, a cały proces został dokładnie wyjaśniony. Świetny kontakt i terminowa realizacja. Polecam!
Rzetelny partner w zakresie oczyszczania ścieków przemysłowych. Firma wykazała się dużą wiedzą techniczną i indywidualnym podejściem do naszego zakładu. Instalacja działa bez zarzutu, a wsparcie po wykonaniu usługi stoi na wysokim poziomie.
Zamawialiśmy środki chemiczne oraz doradztwo w zakresie uzdatniania wody – wszystko na najwyższym poziomie. Fachowa obsługa, konkurencyjne ceny i szybka realizacja zamówienia. Widać, że mają doświadczenie w branży. Na pewno będziemy współpracować dalej!
2010-2026 © WWT Polska Sp. z o.o. | WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.